niedziela, 26 czerwca 2016

11. Bukiet

Wyglądał na takiego, co, dopiero wyszedł z mamra. Erik krytycznie przyjrzał się swojemu odbiciu w lustrze. Był blady, zmęczony i niechlujnie zarośnięty. W połączeniu z tymi zadrapaniami, które zdobył w celi, przypominał rasowego łotrzyka, prosto rodem z baśni o porwanych księżniczkach. Nie ma najmniejszych szans, by Nari spodobał się ktoś taki. Salar musiał się pomylić, a ten jego śmieszny plan nie miał prawa się powieść.

czwartek, 23 czerwca 2016

10. Umowa

Gdy tylko Salar usłyszał, że smokobójca został aresztowany, nieomal wyszedł sam z siebie. Zbyt śmiałe poczynania Lira, jakkolwiek dyktowane dobrem sprawy, doprowadzały mężczyznę do istnej pasji. Nie mieli przecież żadnego sensownego zarzutu, który można by postawić panu Veleno!

piątek, 17 czerwca 2016

II Interludium

Pałac Zimowy, chociaż jego nazwa mogła być myląca, był bez wątpienia najpiękniejszym okazem klasycznej trezońskiej architektury. Zbudowany na planie prostokąta, porażał swoją potęgą i przepychem każdego, kto go odwiedzał. Nawet Kos był pod ogromnym wrażeniem, chociaż wychowywał się w bogactwie dorównującym najlepszym dworom w cywilizowanym świecie. Prawdopodobnie nigdy też nie zapomni tego uczucia, gdy po raz pierwszy przybył do pałacu nie jako gość, ale już jako członek rodziny. Duma pomieszała się z przerażeniem, a upojenie niczym nieograniczoną władzą z poczuciem obowiązku i odpowiedzialności za rację stanu. A wszystko przez te przeklęte białe mury!

poniedziałek, 13 czerwca 2016

9. Morderca

Rosanna należała do tych przyjemnych w obyciu i bardzo sympatycznych dziewczyn. Żywa, radosna, odważna – daleko było jej do obrazka typowej Neustijki. Poza sceną poruszała się niezgrabnie, prawie kanciasto. Nie posiadała w sobie ani krztyny tej niewymuszonej elegancji, która charakteryzowała chociażby Nari. Jednocześnie miała to bardzo gdzieś i pozostawała sobą, wyszczekaną gwiazdą teatru Czarny kot.

niedziela, 12 czerwca 2016

8. Zakochana kobieta

Salar siedział wygodnie przy biurku, paląc swoją ulubioną fajkę. Po wstępnym przesłuchaniu wszystkich świadków czuł się skołowany. Jeden świadek to żaden świadek, tak powszechnie mówiono, gdy zeznania nie są ze sobą zgodne. Ale dwóch? Słowa panny Tremaine i pana Veleno nie do końca pokrywały się z tym, co mówiła pozostała czwórka. Oczywiście nie można było pominąć możliwości, że zwyczajnie wcześniej ustalili swoje zeznania, jednak w tej sytuacji obydwoje musieli być fantastycznymi aktorami.

7. Rodzina

Noc po morderstwie była chyba najgorsza w życiu Erika. No, może nie licząc tych kilku, w czasie których dochodził do siebie po starciu z ognistym smokiem. Samo wspomnienie tamtych chwil wywołało nieprzyjemne dreszcze na plecach mężczyzny. Nigdy więcej takich głupich pomysłów – solennie obiecywał sobie później, gdy powoli zdrowiał – A już zwłaszcza, gdy pomysłodawcą jest Taron.

środa, 8 czerwca 2016

6. Zysk

Histeryczny krzyk pokojówki „TO ONI! TO ONI", wskazujący na dwoje młodych ludzi prawdopodobnie na zawsze wyryje się w pamięci śledczego Salara. Już dawno nie miał do czynienia z czymś takim, bo gdy zapytał nieszczęsną kobiecinę, czy widziała zdarzenie, otrzymał odpowiedź przeczącą. Drążąc temat, nie dowiedział się od niej niczego szczególnego, poza tym, że ich pojawienie wydawało jej się podejrzane. Co miała na myśli? Nie do końca wiadomo. Jej histeria uniemożliwiła dalsze przepytywanie, dlatego Salar polecił odesłać ją do domu, wezwać medyka i przepytać ponownie, gdy trochę się uspokoi.

niedziela, 5 czerwca 2016

I INTERLUDIUM

Lato powoli docierało już nawet do najbardziej schowanych w Zachodnich Górach miasteczek. Zielone hale i kwitnące maki wprawiały w pozytywny nastrój właściwie każdego, poza doktorem Farrierem. Lekarz zgodnie ze swoim zwyczajem siedział na tarasie w fotelu na biegunach, palił papierosa i słuchał radia. Głupie paniczyki komentowały postępowanie księżniczki Avy, jakby pozjadali wszelkie rozumy.
...Zajęcie Pałacu Zimowego było bardzo ważne, by móc proklamować nową władzę...

sobota, 4 czerwca 2016

5. Morderstwo

Pan Tremaine był starszym mężczyzną, który mimo wieku ciągle miał jeszcze proste plecy. Jego włosy były zupełnie białe i prawie w ogóle nieprzerzedzone, a zimny stalowy wzrok przeszywał smokobójcę na wskroś. Trochę głupio wyszło w sumie, że Erik pogroził swojej pasażerce, ale przecież... Prosiła się o to. Każdy jeden zareagowałby podobnie.

4. Noc

Neustia była beznadziejnie nudnym państwem. Gdziekolwiek by nie spojrzeć, miasta i miasteczka zostały wyglądały tak samo. Jednorodnie białe budynki z czerwonymi dachami i ulice rozlokowane na planie koła. Obywatele niezależnie od swojego pochodzenia restrykcyjnie przestrzegali zasad grzeczności, a każde odstępstwo od nich było wyraźnie potępianie i piętnowane. Nawet moda (z której przecież miał słynąć ten kraj) podchodziła tutaj pod sztywne reguły i odróżnić bogacza od biedaka można było jedynie po jakości jego stroju. Krój pozostawał dla wszystkich ten sam.

3. Kradzież

Jazda na wozie pełnym worków mąki nie była może najwygodniejszym czy najszybszym środkiem transportu w życiu Narietty, ale przynajmniej poczciwy młynarz obiecał, że zawiezie ją prosto do najbliższego miasta dworcowego. Za tę przysługę zainkasował dziesięć srebrnych feningów, zasłaniając się gniewem smokobójcy, który póki co w głowie tego prostego człowieka urastał do rangi mitycznego herosa. Jednocześnie był na tyle zaaferowany własnymi sprawami, że nie dociekał skąd Nari ma w ogóle pieniądze, ani dlaczego nie chce poczekać na swojego wybawiciela, który podobną przysługę wyświadczyłby jej "za całusa".

2.Biesiada

Erik uwielbiał wracać do miejsc, które były nękane przez smoki. Jako wyjątkowo skuteczny smokobójca, cieszył się tam szacunkiem i poważaniem na tyle dużym, by przez cały swój pobyt nie musieć martwić się ani o nocleg, ani o jedzenie, ani o alkohol, ani o żadne inne rozrywki. Tym razem nie było inaczej i nawet jego urocza pasażerka nie stanowiła problemu dla okolicznych ludzi.

1. Zielony smok

Okładka na na bazie
"La messenger" Eduarda Halouze
Informacje, które Erik otrzymał w wezwaniu od okolicznych mieszkańców były tyle niepokojące, co enigmatyczne. Wszyscy zapytani o to górale zgodnie twierdzili, że smok był zielony, ogromny i podobno atakował nie tylko owce, ale również pasterzy i owczarki. Na pytanie, czy ktoś został bezpośrednio zaatakowany i może powiedzieć na temat szkodnika coś więcej odpowiedziało mu powszechne oburzenie. „To musi stać się tragedia, żeby ktoś zaczął nas bronić?" - dopytywał wójt gminy  najbliżej smoczej jamy.
Nie, smokobójca nie potrzebował tragedii, by chcieć zgładzić smoka. Wystarczyła mu odpowiednia zapłata, by zaryzykować życie w starciu z gadem. Tak, cena jego usług mogła okazać się problemem. „Nie mamy wystarczająco dużo złota na tak nieprzewidziane wydatki" - szczerze przyznał jeden z radnych, co zdaniem Erika przesądzało sprawę. Nie był bohaterem, który naraża się za darmo. Już miał zakończyć te rozmowy, gdy jeden z radnych zaproponował, że zapłatą Erika może być smocze złoto. W takiej ilości, w jakiej uzna to za słuszne.